Maciej Kędzierski
SP 9 DQY
ZOT Katowice
01.03.1996
Nasłuchowcy
Aby zająć poważne stanowisko w sprawie " nasłuchowców " określanych, nie tylko u nas, zwyczajowo skrótem SWL - sięgnąłem do materiałów od lat 55-60 tych. Chodzi mi o to co pisało się od czasu do czasu w Radioamatorach, Biuletynach i materiałach LPŻ, Krótkofalowcu Polskim po reaktywacji PZK i pozostałych innych wydawnictwach - aż do chwili obecnej.
Miałem zamiar skserować i dołączyć do niniejszego, wszystkie te archiwalia ale świadomie z tego rezygnuje bo w końcu to moje stanowisko w zdecydowanej większości, trafi do rąk osób którym staż nasłuchowy nie jest obcy, a plusy i minusy odczuli na własnej skórze.
Pomimo ze zmieniły się przepisy, wymagania a nawet ustrój, wszystkie ww. materiały są - od roku 1955, do dziś - pisane jakby przez kalkę, a zatem :
Z dostępnych mi materiałów spoza SP - sytuacja powyższa i reagowanie na nią, nie dotyczy tylko naszego kraju. Oczywiście w całym wspomnianym okresie były optymistyczne wyjątki - były Kluby które nasłuchowców zawsze traktowały poważnie, funkcjonowało współzawodnictwo SWL na szczeblu krajowym, nasłuchowcy brali udział, w znacznie większym stopniu niż dziś, w zawodach, zdobywali wiele dyplomów, podejmowano kilkakrotnie próby organizacji ogólnopolskich Klubów Specjalistycznych SWL, a nawet wydawano specjalna gazetkę dla nasłuchowców, nie wspominając o wyodrębnieniu działu SWL w prasie krótkofalarskiej.
Traktuję to wszystko jednak jako wyjątek od reguły, gdyż uważam że za wszystkimi tymi inicjatywami stali konkretni zapaleńcy którzy "ciągnęli" sprawę - nie było to wynikiem uchwał, dyskusji, wprowadzenia przepisów i takich ułatwień jak np. wymóg "trzech nasłuchów w różnych dniach i na różnych pasmach".
Wprawdzie obecny etap dyskusji o nasłuchowcach, w pewnym sensie, zaczął się od wniosku kwestionującego wygląd i formę druku "licencji SWL" oraz lingwistycznej analizy skrótu "SWL" jako dotyczącego tylko nasłuchowca na falach krótkich - to nigdy właśnie te sprawy, w naszym oddziale, nie były żadną przeszkodą w prowadzeniu spraw i służenia pomocą dla nasłuchowców. Zgłaszane problemy potraktowaliśmy nieco humorystycznie. SWL to oczywiście skrót od konkretnych angielskich słów, ale też, jest to zwyczajowa nazwa wszystkich nasłuchujących na falach radiowych i raczej dokument " Licencja SWL " kojarzy się jednoznacznie.
A jak do tej sprawy podeszliśmy w oddziale katowickim i oddziałach sąsiednich. Otóż każdy nasluchowiec który trafił do oddziału zawsze, od lat, traktowany był poważnie, otrzymywał stosowne, przygotowane lokalnie, materiały informacyjne, druki kart QSL, kierowany był do najbliższego Klubu, a nawet zachęcany do osobistego kontaktu z mieszkającym najbliżej niego nadawcą. Od roku 1989 uruchomiliśmy coś w rodzaju agend Oddziału do spraw nasłuchowców w szeregu Klubów na terenie naszego działania. Polega to na tym ze upoważniliśmy 15 Klubów do wydawania w imieniu ZOT Katowice - licencji nasłuchowych, załatwiania wszelkich spraw organizacyjnych i członkowskich. Wszystkie te Kluby zostały zaopatrzone w odpowiednie druki i materiały z których się okresowo rozliczają. System funkcjonuje sprawnie i skutecznie, na pewno żaden nasluchowiec nie musi jechać do Katowic do ZOT - wystarczy aby trafił do najbliższego Klubu - tam od ręki wszystko załatwi w 10 minut.
Wydawane są licencje nasłuchowe również tym którzy z rożnych powodów / finansowych / nie są na razie członkami PZK, składki PZK dla nasłuchowców korzystających z Biura QSL wynoszą 50 % składki nadawcy, nasłuchowcy zwolnieni są u nas ze składki oddziałowej, otrzymują razem ze znakiem nasłuchowym , 100 czystych kart QSL - druków.
Wydaje się zatem, że usunęliśmy większość przeszkód / przynajmniej tych formalnych i administracyjnych / - tylko jednak, tych chętnych, szczególnie ostatnio, jest coraz mniej pomimo propagandy w szkołach, środowiskach i osobistego namawiania.
Nie sadzimy że należy dokonywać zmian w systemie znaków nasłuchowych, dążyć należy tylko do ujednolicenia tych istniejących w SP, na zasadzie - czym prościej, tym lepiej. Stosujemy od lat : SP / numer okręgu / czterocyfrowe oznaczenie indywidualne / skrót województwa. W związku z tym że na naszym terenie działają już trzy oddziały - podzieliliśmy się numeracja indywidualną i tak : SP9 / do 5999 /- Oddział Katowicki, SP9 / od 6000 / - Oddział w Piekarach i SP9 / od 7000 / - Oddział w Rybniku. Skrót województwa w znaku nasłuchowym oraz zwyczaj opisywania kart na odwrocie gwarantuje to że karty nie błądzą. Skoro coś się sprawdza od lat po co wymyślać inne systemy ?.
Uzupełnieniem obrazu sprawy na naszym terenie niech będą fakty ze to właśnie tu jeden z Kolegów wydawał, własnym staraniem, czasopismo dla nasłuchowców, To również tu zaczął działać, poczatkowo w ramach PZK a potem niejako obok - Ogólnopolski Klub SWL. Zresztą ta ostatnia inicjatywa była bardzo sensowna i na pewnym etapie wydawało się iż znalazła się osoba która pociągnie sprawę w SP. Niestety niezrozumiale, przynajmniej dla mnie, zjawisko polegające na tym że osoba ta oprócz chęci zorganizowania ruchu SWL - chciała reorganizować cale PZK, wprowadzić przedwojenny system znaków nadawców, nie chce przyjąć do wiadomości statutu i innych przepisów prawa. Łącznie, nie rokuje to pomyślnie sprawie ale w żadnym stopniu nie będziemy mu przeszkadzać w czymkolwiek co wiąże się z działaniami na rzecz nasłuchowców.
Mieliśmy też tu, lokalnie, do czynienia z faktem masowej produkcji członków PZK i nasłuchowców. Polegało to głównie na tym ze przy zapisywaniu się na kurs krótkofalarski, niejako automatycznie zapisywano do PZK oraz wydawano licencje SWL. Stąd, mięliśmy najwięcej w SP wydanych znaków nasłuchowych i członków PZK. Ale głównie takich, którzy w życiu nie słuchali na pasmach amatorskich, nie wysyłali ani nie otrzymali karty QSL. Trzeba jednak obiektywnie przyznać że środowisko które prowadziło taką politykę - zapewniało każdemu chętnemu nieograniczony dostęp do sprzętu ... i gdyby tylko zainteresowanym się chciało to mogliby tam prowadzić nasłuchy i obserwować pracę doświadczonych operatorów, na niezłym sprzęcie, przez 24 godziny na dobę. Znów ten sam problem - brak chętnych.
Odpowiedzią na pytanie "dlaczego tak mało chętnych" jest jedna i bardzo prosta sprawa - bo nikomu to nie jest do niczego potrzebne, a rolę "stażu" w amatorskiej służbie radiowej przejęło pasmo 11 metrów, z całym najgorszym bagażem slangu, zachowań - przecież wszystko tam wolno, jest demokracja. Skoro można w sobotę zdać egzamin, w poniedziałek załatwić formalności, we wtorek kupić Alinko - to już w środę można szaleć na pasmach amatorskich z "ręcznej sztuki" - zadając osłupiające pytania : ... co to jest SWR i gdzie to można kupić, czy tu nadaje się w piątkach czy zerach, jak dorobić tanio dopał do ręcznej sztuki i rozsyłać wokół "siudemeczki", "trójeczki" i "ósemeczki" oraz wytrawne porady antenowe, techniczne i inne na dowolny temat. Lansowany jest pogląd ze egzamin państwowy to nic - uczyć się można już na paśmie z licencją w kieszeni.
Aby otrzymać prawo jazdy - oprócz zdanego egzaminu, trzeba zaliczyć jazdy czyli praktykę na drodze, w samochodzie, Aby uzyskać uprawnienia w radiowej służbie morskiej czy lotniczej należy odbyć staż radiowy / Rozp. MŁ z 31.01.96 roz.2 par 6 ust 2,3 ust. 3.3 . par. 9 ust. 1,2 itd. itd. W roku 1995 nasz Oddział zwrócił się z wnioskiem do ZG o wystąpienie do MŁ o uzupełnienie wymogów egzaminacyjnych o obowiązkowy staż nasłuchowy. Wniosek ten uzasadnialiśmy dość konkretnie, przedstawiając wiele popierających opinii. Myśląc o obowiązkowym stażu nie myśleliśmy o starych rozwiązaniach z przedstawianiem na egzaminie dziennika nasłuchów. Proponowaliśmy współczesne rozwiązania - staż w klubie, staż u indywidualnego nadawcy, rekomendacja przez nadawcę, członka PZK z co najmniej 5 letnim stażem itd. Sprawę kilkakrotnie, osobiście wnosiłem pełniąc funkcje w różnych gremiach ZG. Nie spotkałem się z jakimiś szczególnymi protestami ... i co ? Ano nic - a od tego należałoby rozpocząć temat " Nasłuchowcy " w PZK.
W tej sytuacji mogę postawić tylko jeden poważny wniosek - wystąpienie do Resortu o uzupełnienie Rozp. Z dnia 31.01.96 o obligatoryjny wymóg odbycia stażu nasłuchowego, będącego warunkiem dopuszczenia do egzaminu na świadectwo operatora w amatorskiej służbie radiowej. Po szczegóły i pełniejsze uzasadnienie naszej propozycji sięgnijcie do uchwały i apelu ZOW Katowice z roku 1995.
Ze strony PZK, konkretnymi działaniami PZK mogłoby jeszcze być np. zwolnienie nasłuchowców z opłat za korzystanie z obsługi QSL oraz jednorazowe wydanie większych materiałów szkoleniowo-informacyjnych. To wiąże się ze środkami finansowymi z naszych składek - ale w interesie ogólnym warto podjąć takie obciążenie - jesteśmy środowiskiem elitarnym - nie wierzę że zaleją nas tłumy chętnych do darmowej obsługi QSL. Wobec innych poważnych spraw, które stoją przed PZK na dzisiaj - to chyba tylko powyższe należałoby załatwić jeszcze w tej kadencji. Natomiast, jeśli znaleźliby się konkretni działacze, to dopiero wtedy, należałoby pomyśleć o działaniach w kierunku zbudowania, rozpropagowania i ewentualnej obsłudze tej dziedziny "hobby" radiowego.
"Słusznych" pomysłów można by tu przytaczać dziesiątki - od czasopism dla nasłuchowców, uruchomienia produkcji prostych odbiorników, aż do całego szeregu zawodów SWL, list współzawodnictwa, cennych wyróżnień itd. Granicą są tylko środki finansowe, niestety niezbędne oprócz deklaracji, zapału i pobożnych życzeń.
W przyszłości, PZK mogłoby się zastanowić nad rozpropagowaniem w kraju - burzliwie rozwijającej się w świecie, dyscypliny radiowej polegającej na nasłuchach nie tylko służby amatorskiej lecz innych służb publicznych / nasłuchach stacji brodcastingowych np. z innych kontynentów, telewizyjnych, służb cywilnych, innych dopuszczalnych prawem /. Coraz więcej jest na rynku sprzętu odbiorczego, zainteresowanie może być znacznie większe niż samym klasycznym krótkofalarstwem. Warto byłoby rozpropagować to pod szyldem PZK, korzystając z wielkonakładowej prasy technicznej. Polecam np. lekturę brytyjskiego " Short Wawe Magazine " - w Anglii animują ten ruch przede wszystkim krótkofalowcy.
Maciej Kędzierski SP 9 DQY